Bajka o sodzie
Nie, nie chodzi tutaj o sodę oczyszczoną powszechnie używaną w kuchni. Nie chodzi też o popularne za oceanem określenie napojów gazowanych. Chodzi o składnik wód mineralnych średniozmineralizowanych, który niesłusznie wzbudza wiele kontrowersji gdyż przeciętne ilości sodu występujące w wodach nie są szkodliwe dla człowieka.
Istnieje legenda, że niskosodowość w wodach mineralnych wymyślili producenci wód butelkowanych o bardzo niskiej mineralizacji. Skoro nie można się pochwalić minerałami jak wapń, potas czy magnez to może trzeba pochwaliś się tym czego nie ma - nastraszyć społeczeństwo. Sód idealnie się do takiego negatywnego PR nadaje, gdyż jako społeczeństwo spożywamy zbyt dużo soli (chlorek sodu - NaCl).
W rzeczywistości ten niesłusznie kontrowersyjny składnik – sód (Na) występuje w wielu wodach mineralnych na różnym poziomie i nawet w ilościach powyżej 200 mg/l. Generalnie sód jest bardzo potrzebny - zapobiega odwodnieniu organizmu i utrzymuje równowagę kwasowo-zasadową organizmu. Wpływa na utrzymanie odpowiedniej objętości płynów oraz ciśnienia tętniczego krwi. Sód w organizmie bierze także udział w optymalnym funkcjonowaniu układu nerwowego i przekaźnictwie nerwowym oraz działaniu układu mięśniowego. Jego brak w powoduje osłabienie i zaburzenia trawienne. Przy schorzeniach neurologicznych bada się przede wszystkim poziom elektrolitów – sód i potas, czy są w normie.
Tak więc za problem z przyjmowaniem sodu w nadmiernej ilości nie jest absolutnie winna woda mineralna, lecz inne produkty spożywcze. Nie ma się co doszukiwać szkodliwości sodu z wód mineralnych średniozmineralizowanych bo to zwykła bujda a w zasadzie bujda na resorach, gdyż nadmiernie rozdmuchana.

